- A Ty co tu robiłaś?- w odpowiedzi Yoko wzruszyła ramionami.
- Oglądałam gwiazdy, a potem chyba zasnęłam- wyjaśniła z uśmiechem.
Spojrzałem w niebo. Aktualnie jedynymi gwiazdami jakie widziałem były opadające płatki śniegu, które z minuty na minutę stawały się coraz większe. Nigdy nie widziałem gwiazd, ale wiedziałem gdzie powinny się znajdować. Na tę wiadomość wadera spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Zdawała się nie rozumieć, ja to jest nigdy nie widzieć nieba. W sumie też bym się zdziwił, gdybym coś takiego usłyszał.
- Chodźmy stąd, robi się coraz zimniej- zaproponowałem waderze. Ta skinęła głową i poszła za mną. W sumie mógłbym sprawić, by się rozchmurzyło, ale za bardzo lubiłem zimę, a zwłaszcza śnieg. Zdążyliśmy dotrzeć zaledwie na wysokość sklepiku, gdy rozpętała się taka zamieć, że nie sposób było iść dalej. Weszliśmy do środka. Pierwotnie chciałem odprowadzić Yoko pod sam dom, albo zaprosić do siebie, ale w sklepie również było sucho i ciepło. Otrzepaliśmy się ze śniegu i poprosiliśmy jednego ze sklepikarzy o gorącą herbatę. Patrzyłem na waderę znad prującego kubka, obserwując zabawne refleksy, jakie rzucała na ściany jej biżuteria.
- Właściwie to co Ty takiego widzisz w tych gwiazdach?- zapytałem.
Yoko?