24 czerwca 2018

Od Hazel

Ostre powietrze drażniło nos młodej wadery. Podążała ona w środku sfory otoczona wilkami, równie znużonymi jak ona. Szczerze mówiąc, miała po prostu dosyć. Dosyć ciągłego marszu do niczego. Dosyć szorstkiego towarzystwa, pesymistycznych myśli i ciągłego znudzenia. Ile jeszcze można?
Wraz z zachodem słońca, którego zresztą nikt nie ujrzał przez cały dzień, alfa postanowiła, że po kilkugodzinnym ciągnięciu łapy za łapą, należy się nam odpoczynek. Wilki miały szczęście – postój odbywał się na zielonej polanie, która otoczona była gęstym lasem. Oznaczało to, że można będzie sobie dobrze pojeść, wywalić bebech do nieba i spać.
Kilka minut, a może kilkanaście, zajęło biało – beżowej waderze znalezienie sobie godnego miejsca do spoczynku. Sterta mokrych liści – brzmi zachęcająco. No cóż, lepszy rydz niż nic.
Niestety, ale Hazel nie poleżała w spokoju dłużej niż kilka sekund, ponieważ zza gęstego krzewu słychać było cichy, delikatny głos.
- Dawno nie rozmawiałam z innym wilkiem, mam nadzieję, że język mi nie usechł. - wadera lekko zachichotała pod nosem.
Ominęła obficie porośniętą roślinę i dojrzała wilka, który... rozmawiał z kwiatem?
Była to na oko młoda wilczyca o jasno brązowym futrze, na którym pojawiały się pręgi w kolorze beżu i ciemnego brązu. Gdzieniegdzie widniały również zielone wzory. Jej sierść była obficie ozdobiona różnokolorowymi piórami i koralikami. Była mniej więcej wzrostu Hazel, może troszkę niższa.
Hel postanowiła podejść bliżej. Jej osoba była nie zauważana przez tajemniczą wilczycę, która dalej konwersowała z rośliną. Jednak po kilku chwilach w końcu ją dostrzegła.
Lekko spłoszona, kolorowa wadera odskoczyła na bok. Wydawała się speszona i onieśmielona. Podkuliła ogon i odwróciła wzrok.
Wilczyca nie spodziewała się takiego zachowania. Na widok jej reakcji nieśmiało się uśmiechnęła.
- Wybacz, nie miałam zamiaru cię przestraszyć. - wyjaśniła Hel. – Jestem Hazel, miło mi cię poznać. - wadera wyciągnęła łapę do nieznajomej.

Lumen?

Od Lynn cd. Morrigan

Podlewałam rośliny w swoim ogrodzie, jak i owoce i warzywa. Pszczoły i inne owady latały wokół mnie. Robaczki chodziły po ziemi. Dopiero co tu dotarłam, a o dziwo, dobrze już sobie radziłam jako wilk, może to dzięki Bardowi. Nie wiem, ale się ciesze.
Jak na jesień było bardzo ciepło. Zapomniałam na chwilę o rodzinie i zaczęłam cieszyć się słońcem. Zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę. Uwielbiałam ją.



Nie mogłam się powstrzymać i coraz głośniej śpiewałam. Uświadomiłam sobie, że weszły na mnie robaczki i ptaki, a z drzew spoglądały na mnie wiewiórki. Nie przeszkadzało mi to, aż nie wyczułam czyjąś obecność. Spojrzałam za siebie, był to jakiś wilk. Zamarłam ze strachu, miałam wielką tremę. Powoli wycofywałam się na drzewo. Po chwili poczułam, że coś za mną jest. Odwróciłam się, była to duża roślina. Szybko na nią wskoczyłam. Patrzyłam na wilka, gdy sobie poszedł, zeszłam i zaczęłam znów podlewać. Tym razem w ciszy. Nagle usłyszałam za sobą głosy:
- Nie powinnaś się tak wstydzić, pięknie śpiewasz.- był to Bard.
- Nie śpiewam ani trochę ładnie.
- Przestań tak mówić! Jak mówię, że pięknie, to znaczy, że pięknie!
Otarł się o moją łapę. Był to mój koci towarzysz, on jedynie znał moją tajemnicę. Uśmiechnęłam się lekko i powiedziałam:
-Pójdę zanieść tę roślinę alfie. Pomoże jej.
Kocur pokiwał głową, a ja poszłam w stronę obozu. Na szczęście nie napotkałam żadnego wilka z watahy. Przeszłam niezauważona do alfy i dałam jej leczniczą roślinę. Ona podziękowała i zjadła ją. Ja szybko wyszłam i weszłam w najbliższe krzaki. Zaczęłam patrzeć, jak ptaszki wokół mnie latają. Było cudownie, moje marzenie zostanie magicznym wilkiem, zostało spełnione. No... Tak w części. Bo chciałam tu wylądować z rodziną, z mamą, tatą, siostrą. Tak mi ich brakowało. Nagle usłyszałam czyiś głos, taki piękny. Poszłam w jego stronę, ucichł. Wyszłam z krzaków i zobaczyłam waderę. Patrzyłam na nią, w końcu powiedziałam:
- Hej.
- Hej.
- Co tu robisz tak sama? Słyszałam, jak śpiewasz.
- Naprawdę?
- Tak. Ale nie podsłuchiwałam, po prostu szłam sobie ścieżką...
- Nie musisz się tłumaczyć, wiem, że nie podsłuchiwałaś.- uśmiechnęła się lekko.
- Może się przejdziemy?- nie wiem, czemu o to zapytałam. Nie znałam jej, ale wydawała się miła.
- Emm...
- Jak nie chcesz nie zmu...
Wadera próbowała do mnie podejść, ale się wahała. Czy ma problemy z łapą? Jeśli tak, potrzebuję pomocy. Podeszłam do niej szybko, pomogłam utrzymać równowagę i zapytałam:
- Chodź, zaprowadzę Cię do mojego domu.
- Nie trzeba, nic mi nie jest.
- Musi coś się dziać. Coś zrobiłaś sobie w łapy?- wadera wyglądała na zakłopotaną, więc zmieniłam temat, ale i tak prowadziłam ją do domu- Jestem Do... To znaczy Lynn, a ty?
- Morrigan.
Pokiwałam głową i się uśmiechnęłam.
Gdy doszłyśmy do domu, Bard już do nas podszedł i zapytał:
- Co ona tu robi?- nie wydawał się zbyt zadowolony.
- Morrigan potrzebuję pomocy...
- Nie potrzebuję.- uśmiechnęła się, by pokazać, że nic nie jest, ale znałam tę minę. Ja też taką robiłam, gdy nie chciałam martwić mamy.

Morrigan?

Od Natrilla cd. Cathien

Wadera od razu, gdy zrobiło się ciemno, przytuliła się i zasnęła. Ja jednak dalej myślałem, myślałem nad tym, co powiedziała mi wadera. Nie pozwolę zabić wadery. Może i jestem słaby w walczeniu, ale i tak będę ją chronić. Za wszelką cenę. Spojrzałem na nią, byłem szczęśliwy, że ją znalazłem. Owinąłem wokół niej ogon, by było jej cieplej. Gdy miałem zasnąć usłyszałem głos w mojej głowie. Powtarzał ciągle jedno słowo:
- Shambale - jakbym kiedyś to słyszał, ale nie pamiętam. W końcu przestałem o tym myśleć i zasnąłem jak wadera.
~*~
Był już poranek, obudził mnie zimny podmuch. Otworzyłem powoli oczy i się przeciągnąłem, wadera znów zniknęła. Wstałem i otrzepałem się z ziemi. Wyszedłem na dwór, by zobaczyć, czy jest gdzieś w pobliżu. Niestety nie było jej. Ziewnąłem, dziś wyjątkowo chciało mi się spać. Wszedłem znów do nory i się położyłem. Oprałem pysk o łapy i znów zasnąłem.
Obudziło mnie lekkie szturchanie, otworzyłem lekko oczy i spojrzałem w górę. Stała nade mną Cathien, uśmiechała się. Powoli wstałem i zapytałem:
- Coś się stało?
- Znalazłam trop watahy.
- Jak to?
- Tak to, a teraz chodź.
Wadera wybiegła z nory, a ja pobiegłem z nią. Jednak dalej chciało mi się bardzo spać. Powoli mi się zamykały oczy. W końcu upadłem i znów zasnąłem. Zapewne po wczorajszym dniu.

Cathien?

Od Cathien

Nagle zaczął się załamywać most. Ja odruchowo zaczęłam biec, lecz nie udało mi się dobiec. - Aron!
Po chwili basior odwrócił się i złapał moją łapę. -Prawie brakowało.
Wciągnął mnie - Chyba już nigdy nie zaufam mostom.
- Haha, dobra, Chodź.
Poszliśmy dalej, aż weszliśmy do jakiegoś zamku. Rozdzieliliśmy się, ja weszłam do jakiegoś większego pomieszczenia. Rozejrzałam się, po paru okrążeniach znalazłam szafkę książek pełną krwi. - Aron! Mam coś, chodz.
- Idę!
Gdy przyleciał, obadaliśmy dokładniej szafkę. - Widzę ze były towarzysz Drake‘a. Gdy były tu trzęsienia ziemi, szafka się na niego przewróciła. Zmarł na miejscu.
- Wiedziałam ze nadmiar wiedzy zabija.
- Nic tu więcej nie znajdziemy, może gdzie indziej są jakieś wskazówki.
Rozejrzeliśmy się po całym zamku. Pustka. Gdy wyszliśmy, poszukałam jakiegoś tropu. – Serdeczne dzięki za pomoc.
- Ty tutaj dobrze węszysz.
Po chwili wywęszyłam jakiś nieznajomy zapach. - Mam coś!
Zaczęłam mu podążać. Zdziwiło mnie to że był to jakiś nieznajomy wilk. Przecież od paru dobrych lat, nikt tu nie przychodził, to ustrojstwo jest z XVII wieku. Ale dobra, gdy zapach robił się coraz słabszy, zobaczyłam jakiś sarkofag. -Co to do cholery...
Nie pewnymi kroczkami podeszłam do tego posągu. - Przecież...to jest El Dorado!
- Jak to? A el dorado nie było złotym miastem?
- Chyba nie zagłębiałeś się w historie. El dorado to posąg, który jest wyzłocony, w środku jest mumia, która nosi wirus. Gdy się ją otworzy, wirus przestrzenią się w powietrzu. Z ofiarami dzieje się coś dziwnego, zamieniają się w kreatury, które od razu atakują wilki. Nie ma na to lekarstwa dlatego że jest to bardzo rzadka choroba, dlatego nie powinno się to otwierać.
- Naprawdę zagłębiałaś się w historie tego miejsca. Brawo.
Powiedział to nieznajomy głos, lecz, zapach był ten sam. Odwróciłam się. -Kim jesteś, tajemniczy basiorze?
- Jestem Harbinger Ghost, a ty? Droga panno.
- Jestem Cathien, skąd się tu wziąłeś?

Harbinger Ghost?

Od Ace'a cd. Aimer

Wadera patrzyła na mnie błagalnie. Chciałem pomóc, ale... Ta księga, przez nią wracają wspomnienia, wraca ból... Spojrzałem znów na Aimer, była przerażona. W końcu westchnąłem i powiedziałem:
- No dobrze, chodź za mną...
- Dziękuję Ace.
Wyjąłem z torby bardzo grubą księgę. Była pusta, więc wadera zapytała:
- Po co wyjąłeś księgę?
- Poczekaj...- otworzyłem ją na pierwszej stronie i szepnąłem:
- Aimer - pomyślałem o niej.
Nagle na każdej stronie pojawiały się napisy. Wilczyca powiedziała:
- To moja...
- Ukazuję ona twoją przeszłość, to co robisz teraz i to, co się stanie z tobą w przyszłości.
- Słyszałam coś o tej księdze. Jest tylko jedna taka, w żaden sposób nie da jej się podrobić ani skopiować i... Przecież tylko najpotężniejsi magowie potrafią jej używać.
- Niestety nie jestem najpotężniejszym magiem, więc to akurat jest kłamstwem.
- Skąd ją masz?
- Chciałaś poznać swoją przyszłość. Tak?- starałem się zmienić temat.
- Emm, tak.
Przeniosłem się na koniec książki. Przeczytałem coś i powiedziałem na głos:
- Nic nie piszę o jej śmierci, to dziwne...
- Jak to?
- No właśnie... Jak?
- Czyli nie zginę.
- Pisze coś o potworze. Twoim przeznaczeniem jest stworzyć grupę składającą się z czterech wilków, by pokonały Jinamizi.
- Nie wierzę w to...
- Ta księga nigdy nie kłamie.
- Skąd wiesz?
- Kiedy byłem mały, pokazała mi, co się stanie. Sprawdziło się.
- Jeżeli mogę zapytać... Co się stało?
- Przeczytaj sobie całą moją przeszłość...- podałem jej księgę.
- Ufasz mi? Przecież zawładnął mną potwór.- patrzyła na mnie z nie dowierzaniem.
- Ufam i mam nadzieję, że tak dalej będzie.
Po tych słowach pokazałem Aimer, co ma zrobić i spróbowała. Udało jej się za trzecim razem.


Aimer? Może być?

Kolejna Ogrodniczka - Lynn!


Imię: Lynn, jednak imię to jest tylko pseudonimem (więcej o tym w historii)
Pseudonim: Większość wilków mówi jej po imieniu, jednak jak ktoś chce mówić jej inaczej, to może mówić Len.
Wiek: 2 lata
Płeć: Wadera
Charakter: Jest ona cichą i nieśmiałą waderą. Właściwie to znają ją tak wilki których za bardzo nie zna, jednak jak bliżej kogoś pozna zaczyna więcej mówić, jest coraz bardziej towarzyska i zabawna. Przez to jak traktowali ją w szkole, nie jest zbyt chętna na nowe znajomości, ale i tak w końcu potrafi się do kogoś przekonać, jest ona przyjaciółką na zawsze, której na pewno się nie znudzisz. Możesz jej przekazać największy sekret, a ona zachowa go dla siebie. Kocha naturę jak nikt inny i stara się ją chronić jak tylko może. Tak jak w świecie ludzi nie je mięsa, nie cierpi zabijania. Uwielbia być w ruchu  i rozmawiać z roślinami i zwierzętami. Zawsze pomoże i stanie w obronie innych. Nie lubi kłamstw i oszustwa. Ma bardzo, ale to bardzo dużą wiedzę na temat natury. Jest ona bardzo pracowita. Można też dodać że jest ona wielką marzycielką. Ma ona złote serce, nie lubi krzywdzić innych, w jej sercu nie ma miejsce na nienawiść.
Wygląd: Jest ona wysoką waderą o szczupłej sylwetce. Futro jej jest w większości białe, jedynie w nie których miejscach jest ono ciemno brązowe. Oczy Lynn są piękne zielone. Ma ona bardzo długi i miły w dotyku ogon. Ma długie, chude nogi, dzięki którym potrafi bardzo szybko biec. Za lewym uchem ma dwa pióra.
Głos: Jest on spokojny i miły dla uszu.
Stanowisko: Ogrodnik
Umiejętności: Intelekt: 6 | Siła: 3 | Zwinność: 10 | Szybkość: 11 | Magia: 5 | Wzrok: 6 | Węch: 5 | Słuch: 4
Rasa: Wilk Natury
Żywioły: Rośliny, Zwierzęta, Natura
Moce: - Może ona przyśpieszyć wzrost roślin
- Rozmawiać z roślinami i zwierzętami
- Leczenie roślin
- Potrafi wyglądać jak każde zwierze i każda roślina, która istniała i istnieje
- Może jeść trujące rośliny
Rodzina: Ma ona bardzo dużą rodzinę, która niestety jest w świecie ludzi. Bardzo się przywiązała do mamy, siostry i taty i za nimi bardzo tęskni.
Partner/ka: Był taki ze świata ludzi, jednak on ją tylko obrażał i wyśmiewał. Powiedział jej nawet prosto w twarz że jest brzydka, od tego czasu nie przepada za nim i nie szuka na razie nikogo.
Potomstwo: Brak
Historia: Urodziła się w świecie ludzi. Chodziła do przedszkola, nie miała z niego zbyt dobrych wspomnień.
Gdy miała siedem lat poszła do szkoły a tam było jeszcze gorzej. Wszyscy ją obrażali i wyśmiewali. No prawie wszyscy, miała dwie przyjaciółki, ale to na krótko. Pewnego dnia obie nagadały całej szkole że jest lesbijką. Dziewczyna nie raz płakała przez swoją klasę, miała jej dosyć. Na szczęście w piątej klasie się polepszyło i poznała nową przyjaciółkę. Nie była tak jak inne, razem się śmiały, poprawiały sobie humor. Aż pewnego dnia, gdy wraz z klasą pojechała na wycieczką (z wielką nie chęcią, od czasu gdy ją okropnie przezwano nie lubi wycieczek z klasą), zgubiła się i to w tedy zobaczyła portal. Jako że zawsze marzyła o czymś magicznym, weszła do niego i tak znalazła się tutaj.
Przedmioty: Naszyjnik od mamy który dostała na urodziny w pierwszej klasie, notatnik który zrobiła jej siostra i książka od taty.
Jaskinia: Jej dom składa się z kilku drzew, ogródka, hamaku na którym śpi i niskiego stoliczka gdzie przyjmuję gości. Na drzewach wiesza nie duże lampy zrobione przez nią. Ogród jej jest bardzo wielki, zmieszczą się w nim wszystkie rośliny jakie istnieję.
Właściciel: Asili.banshee@interia.pl

Od Morrigan

Opuściłam obozowisko, przy czym chmarę wilków. Nadal nie za dobrze radziłam sobie z wilczym ciałem, jednak chodziłam z każdym krokiem pewniej. Swoje powolne kroki skierowałam na pobliski pagórek. Nad czubkami drzew zachodziło słońce. Pamiętam jak uczyłam się wiersza na polski, to był bodajże Mickiewicz.

"Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło,
Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło.
Całe zaczerwienione - jak zdrowe oblicze gospodarza,
Gdy pracy skończywszy roliczne na spoczynek powraca.
Już krąg promienisty spuszcza się na wierzch boru,
Już pomrok mglisty wypełniając wierzchołki i gałęzie drzewa
Cały las wiąże w jedno, i jakoby zlewa.
I bór czernił się na kształt ogromnego gmachu,
I słońce nad nim czerwone jak pożar na dachu.
Wtem, zapadło do głębi.
Jeszcze przez konary,
Błysnęło, jako świeca przez okiennic szpary,
I zgasło."

Tak, te słowa idealnie opisywały zachód słońca, bo to przecież o niego chodziło. Miałam ochotę kogoś poznać, jednak o czym byśmy rozmawiali? Nigdy w życiu nikt by mi nie uwierzył, że byłam człowiekiem. Trwałam tak w milczeniu, aż usłyszałam kroki. Były to kroki basiora. Niedługo po tym zauważyłam białego wilka. Nieco speszona wbiłam wzrok w ziemię i wstałam.


Nicolay? :D



Od Morrigan

Kolejny dzień w wilczej skórze. Tęsknię za moją rodziną i przyjaciółmi, ale nikomu tutaj nie powiem że jestem tak naprawdę dziewczyną. Sam fakt, że jestem wilkiem i mam moce jest dość ekscytujące. Szłam powoli, starając się utrzymać na czterech łapach. Pod jednym z drzew zauważyłam leśne jagody - uwielbiałam je jeść prosto z krzaczka. Gdy udało mi się doczłapać do jagód, delikatnie strząsnęłam je z gałązek na ziemię, po czym z lekkim pohamowaniem ( w końcu jaka dziewczyna je z ziemi, do tego z runa leśnego! ) zjadłam niebieskie kuleczki. Skrzywiłam się. Nie smakowały jak w ludzkim ciele. Nie smakowały mi. Chętnie na coś zapoluję, jednak nie zjem surowego mięsa, to pewne. Jak mam się odnaleźć w tym świecie?
Szybko ułożyłam smutną melodię, i zaczęłam śpiewać:

Co ja tu robię?
Czemu tu jestem?
Czemu przyjaciół brak?...
Tak bardzi bym chciała,
Ujrzeć was znowu,
Lecz mój los omija was...

Eh...

Stwierdziłam, że to całkiem niezła melodyjka. Położyłam się pod drzewem, i zaczęłam skarżyć się mojej najlepszej przyjaciółce:
 - Gdybyś mogła tu być... Od razu byłoby mi raźniej. - westchnęłam, i stwierdziłam, że ja jako wilk mogę z łatwością dotknąć językiem nosa.
Nagle usłyszałam jakieś kroki.
Mhm, zaczyna się 
Pośpiesznie wstałam, i serce zaczęło mi szybciej bić - ja ledwo chodzę, co tu mówić o bieganiu... Cichy szelest liści, i przede mną staną wilk, a ja o mało nie zemdlałam.




Ktosiu? c:

Od Eilis

Wadera cicho westchnęła i przewróciła się na drugi bok przygniatając Lolę. Mały torbacz od razu zaczął się wiercić i zbudził Eilis.
-Mogłabyś trochę bardziej uważać...- marudził zwierzak. Więcej słów już nie pamięta, bo przeciągnęła się i leniwie wyszła z jaskini. Rozciągnęła skrzydła i napawała się kilkoma ciepłymi promykami Słońca przedostającymi się przez gałęzie drzew z niewielką ilością liści. Niestety nie cieszyła się długo błogą ciszą, bo przerwała ją znów lotopałanka. Wskoczyła waderze na grzbiet, wtuliła w jej futro i zasnęła. Ruszyła powoli obserwując wszystko co ją otaczało. Spadające, kolorowe liście, których na drzewach zostaje coraz mniej, pracowite mrówki znoszące zapasy do ogromnego mrowiska, ptaki szykujące się na wyprawę i... smoki. Eilis zatrzymała się i schowała w wysokiej trawie. Gad wypalał łąkę, by po chwili się na niej położyć. Nie minęła chwila i zaczął chrapać. Wadera zniechęcona zaistniałą sytuacją wróciła do wcześniejszych zajęć. Przypomniał jej o tym żołądek domagający się jedzenia. Polowanie nie sprawiło jej problemu i po chwili zajadała się zającem. Odchodząc zauważyła jak dwójka małych smoków kłóciła się o resztki jej śniadania. Nie oglądając się już więcej szła w ciszy nucąc sobie cichutko pod nosem. Dotarła do miejsca, gdzie odbywało się zebranie. Usiadła cichutko z boku i obserwowała resztę towarzystwa. Nagle usłyszała kroki. Zerwała się z miejsca i uniosła delikatnie skrzydła, gdyby musiała uciekać. Krzaki poruszyły się, jakby za chwilę ktoś lub coś miało zza nich wyjść.

Ktokolwiek? c:

Powitajmy Lumen



Be who you wanna be – fuck everyone else’s opinion. Don’t be one of those stereotypical people.

Imię: Lumen
Pseudonim: Jeśli chcesz, możesz mówić Lum. Nie obrazi się.
Wiek: 3 lata
Płeć: Wadera
Charakter: Już na początku warto zaznaczyć, iż Lum to wadera o bardzo łagodnym usposobieniu. Unika niepotrzebnych kłótni i walk. Jeśli zostanie zaatakowana, najpewniej czmychnie gdzieś między drzewami i schowa się do nory. Ceni subtelność i dyskrecję. Zazwyczaj nie mówi wprost, przez co jej wypowiedzi bywają chaotyczne i pozornie bez większego sensu. Jeśli chcesz ją znaleźć, lepiej patrz w górę, bowiem lubi przesiadywać na drzewach i obserwować wszystko z góry. Ciekawią ją inne wilki, jednak rzadko kiedy z nimi rozmawia. Ma w sobie coś, co sprawia, że większość za nią nie przepada. Może to brak tolerancji ze strony innych, a może dziwaczny charakter Lumen. Łatwo się do niej zniechęcić, jeśli widzisz, jak rozmawia z roślinką. Jest to jednak wadera bardzo miła, która chętnie poda ci pomocną łapę. Potrzebujesz kwiatu dla drugiej połówki, a może ziół do herbaty? W ogrodzie Lumen znajdziesz każdą, potrzebną ci roślinę. Poza nimi, wadera uwielbia delikatne, złotawe światło, dlatego zamieszkiwany przez nią kawałek terenu oświetlony jest tak świecącymi lampkami.
Wygląd: Jest to wadera o dość niskim wzroście. Gdy rozmawia z większością wilków, musi lekko zadzierać głowę do góry. Zdarza się jednak, iż napotka kogoś swojego wzrostu. Jej drobna budowa ciała sprawia, że z łatwością prześlizgnie się przez szczeliny. Dzięki gęstemu futerku wydaje się nieco większa, niż jest naprawdę. Ma ono kolor ciemnego piasku, miejscami przechodzącymi w kolor czarnoziemu. Na łapach oraz pod oczami Lumen widnieją zielone wzorki. Ogon tej wilczycy zdaje się lekko wyliniały, w porównaniu do reszty sierści. Nosi na nim bransoletę z czaszką kruka. Piórka i koraliki z żółtych, pomarańczowych i zielonych barwach zdobią jej ciało, podobnie jak skórzane bransoletki i sznurki. Wszystko to idealnie współgra z pistacjową barwą oczu Lum.
Głos: Głos Lum jest niezwykle delikatny. Gdy mówi, zdaje się, jakby go tłumiła. Tak naprawdę jest on po prostu cichy. Rzadko kiedy krzyczy, ponieważ bardzo tego nie lubi.
Stanowisko: Ogrodnik
Umiejętności: Intelekt: 6 | Siła: 3 | Zwinność: 11 | Szybkość: 8 | Magia: 5 | Wzrok: 6 | Węch: 5 | Słuch: 4
Rasa: Wilk Natury
Żywioły: Rośliny, Ziemia
Moce: - leczenie roślin (z większości chorób, naprawianie złamanych gałęzi itp.)
- rozmowa z roślinami
- przyspieszanie wzrostu roślin
Rodzina: Poza rodzicami ma starszą siostrę, brata i siostrę z tego samego miotu, ciocię, oraz przybranego kuzyna. Wszyscy zamieszkują inną watahę, położoną trzy lasy stąd. Spotykają się raz w roku, pierwszego dnia wiosny.
Partner: Paru basiorów zauroczyło się kiedyś w Lumen. Nic z tego jednak nie wyszło, ponieważ woli ona wadery. Jak na razie największe uczucie żywi do rośliny - draceny rosnącej przy jej norze i nie zapowiada się na to, by cokolwiek miałoby się zmienić.
Potomstwo: Zapewne nigdy nie będzie ich mieć, chyba że adoptowane.
Historia: Urodziła się w niewielkiej watasze, liczącej około dwadzieścia wilków. Jej rodzice nie byli wysoko w hierarchii. Nie byli też omegami. Mama Lumen była zielarką, natomiast tata posłańcem. Wiedli spokojne życie. Wadera dorastała otoczona kochającymi ją osobami. Starsza siostra wraz z matką przekazywały małej swoją wiedzę na temat roślin. Na swoje drugie urodziny Lum dostała dracenie. Dbała o nią, podlewała, odchwaszczała i dostarczała słońca. W końcu stwierdziła, że chciałaby poznać nowe gatunki roślin. Takie, które nie rosły na terenach jej watahy. Przesadziła roślinkę w doniczkę i ruszyła w świat. Trafiła do Watahy Smoczego Ostrza, gdzie dostała wymarzoną pracę. Postanowiła zostać tu wraz ze swoją dracenią i innymi roślinami, które znalazła po drodze.
Przedmioty: Poza licznymi roślinami w doniczkach przeróżnych kolorów, posiada również niewielką kolekcję zwykłych, szarych kamieni, kilka piór i srebrny sztylet ukryty pod czaszką kruka na jej ogonie.
Jaskinia: Lumen mieszka w niewielkiej norze pod dębem. Nie tylko dziura w ziemi należy do niej, ale i ów drzewo, z którego często obserwuje wilki. Zawiesiła na nim lampki, oraz dorobiła coś na kształt dwuosobowego tarasiku z deseczek. Przed samym wejściem znajduje się ogród, którego granica oznaczona jest prowizorycznym płotkiem z powbijanych w ziemię deseczek i gałązek dębowych, oraz oczywiście światełek - takich samych, jak na drzewie.
Właściciel: git 5
Ocena: 1/0

Od Neona cd. Kesame

Wadera nie wyglądała na zadowoloną, ale miałem nadzieję że to szybko się zmieni.
- Eee... To co robimy? Może... - zastanawiałem się co zaproponować Kesame, gdy nagle, między nami przeleciały dwa piękne motyle.
- Może będziemy opserwować zwierzęta? - szybko coś wymyśliłem.
- A może pozgadywamy kształty chmur? Jest taka piękna pogoda. - popatrzyłem w niebo.
- Świetny pomysł. - nie stąd, nie zowąd Kesame szeroko uśmiechnęła się. Chyba szczęście do niej wróciło.
- Tylko jak ja się położę na trawie...? - i szczęście uciekło.
- Możemy postać, a jeżeli dla ciebie zadzieranie głowy do góry, też nie jest komwortowe, możemy tego nie robić. - popatrzyłem na waderę, a później w niebo.
- Możemy postać. - Kesame podniosła głowę do góry patrząc w chmury. Uśmiechnąłem się i również uniosłem głowę.
- Ta chmura przypomina mi królika, a ta watahę polujących wilków. - wilczyca z uśmiechniętą miną przyglądała się różnym kształtom chmur.
- A te chmury wyglądają jak bawiące się szczenięta. - powiedziałem spoglądając na chmury.

~Około godzinę później~

Wpatrywaliśmy się w niebo już chyba godzinę. Nagle poczułem ból na szyi.
- Może już skończymy? - spytałem się z uprzejmością Kesame.
- Dobrze, zebranie powinno już się skończyć. - Wadera opuściła głowę, gdy nagle przyszedł Nicolay.
- Obiecałem ci wszystko opowiedzieć, to chodź, Kesame. - basior zwrócił się do Kesame i poszli w jakieś ustronne miejsce.

Kesame? c:

Powitajmy nową waderę - Morrigan

Snow-Body
Never say never

Imię: Morrigan
Pseudonim: Będzie dużo pisania. Jej imię to tak właściwie pseudonim, ale o tym w historii. Morri, Morriś, Morr, Morris, Morrigarnek, Garnek, Morriga i Sofia. Co tam dusza zapragnie.
Wiek: 2 lata
Płeć: Wadera
Charakter: Morrigan jest nie do opisania. Napiszę tu kilka faktów, a reszta wyjdzie w trakcie opowiadań.
1. Morri jest realistko-optymistką.
2. Będzie starała się pomóc.
3. Często się wstydzi.
4. Szybko się przywiązuje.
5. Przy znajomych stara się być "twarda", i dobrze jej to wychodzi.
6. Ma poczucie humoru oraz dystans do siebie.
Wygląd: Biało-czarne futro okala atletyczną i przede wszystkim ( według innych ) chudą sylwetkę Morr. Ma niebiesko-szare oczy i jest wysoka jak na swój wiek.
Głos: Z kategorii ludzkich jest mezosopranem, ale umie śpiewać wysoko i nisko, jednak w średniej oktawie brzmi najlepiej.
Stanowisko: Wokalistka
Umiejętności: Intelekt: 8,25 | Siła: 9,25 | Zwinność: 7,25 | Szybkość: 9,25 | Magia: 8,25 | Wzrok: 8,25 | Węch: 6,25 | Słuch: 9,25 |
Rasa: Wilk Muzyki
Żywioły: Muzyka, ciało, umysł
Moce: Muzyka:
- przyjemny i ładny głos
- wytwarzanie ogłuszającego dźwięku
- wykształcony słuch muzyczny
- umie hipnotyzować śpiewem

Ciało: 
- wie gdzie uderzyć, aby... [wiele możliwości]
- potrafi zatrzymać bicie serca
- z DNA wilka potrafi odczytać jego osobowość

Umysł:
- telepatia
- wywoływanie bólu psychicznego
- niezwykłą umiejętnością z żywiołu umysłu jest przez wtargnięcie do psychiki wywoływanie uczucia szczęścia. Często wilki mówią że od niej bije szczęście, bądź że posiada aurę szczęścia.
Rodzina: Rodzina to była ludzka, więc tutaj jej nie wpiszę.
Uznajmy, że stworzył ją portal, dla jakiejś misji na tym świecie...
Partner/ka: Jest taki chłopak, ale to w ludzkim świecie...
Potomstwo: Brak, i nie chciałaby.
Historia: Kiedyś, Morrigan była... Człowiekiem. Zwykłą nastolatką. Chodziła do szkoły muzycznej, miała wspaniałą rodzinę i przyjaciół, gdy pewnej nocy wyszła z domu. Niby nic takiego, ale jednak. Wybrała się na spacer do pobliskiego lasku, gdy zauważyła światło. Pobiegła w jego stronę, a okazał się być to magiczny portal. Niestety zwiódł ją charakter, i przeszła przez niego. I tak zapoznała się ze swoim wilczym wcieleniem, obeznała się z mocami, i była zachwycona. Wkrótce jednak trafiła do WSO, a raczej do ich obozowiska, i postanowiła połączyć siły.
Przedmioty: Jedyne co ma po swoim "poprzednim wcieleniu" to czerwona wstążka którą dostała od koleżanki...
Jaskinia: Morrigan nie ma stałego miejsca zamieszkania, raz prześpi się na mchu, raz w jakiejś jaskini, a innym razem po prostu wdrapie się na drzewo.
Właściciel: Catton [H], Dalmatynczyk5 [DG], nastkabo@gmail.com [m]

Nowa wadera - Eilis!


Pokora jest mądrością ciszy

Imię: Eilis
Pseudonim: Jej imię jest dosyć krótkie, ale kto chce może mówić Li albo Lili.
Wiek: 2 lata
Płeć: Wadera
Charakter: Nawet sama Eilis nie wie jaka tak na prawdę jest. Czasami unikająca każdego, woląca spędzać czas gdzieś w ustronnym miejscu sama lub ze zwierzętami, a innym razem pełna entuzjazmu, rozbawiona i szukająca towarzystwa. Przeważnie jednak ma duszę introwertyka. Zawsze zachowuje spokój - nie jest porywcza. Czasami zdarza jej się odejść w trakcie rozmowy, gdy rozmówca jest zajęty opowiadaniem. Prawie zawsze towarzyszą jej jakieś zwierzęta. Jej przyjaciółką od zawsze jest mała lotopałanka - Lola, która wędruje na jej grzbiecie.
Wygląd: Eilis ma gęste, szaro-białe futro. Na trzech łapach ma białe "skarpety", natomiast czwarta jest czarna. Ma niebieskie oczy, które wydają się bez dna. Na lewej stronie pyska ma małą bliznę. Jej odróżniającą cechą są skrzydła. Prawe - demoniczne wygląda jak od smoka. Lewe jak u anioła z białymi piórami.
Głos: Przede wszystkim jest cichy, łagodny i dość niski jak na waderę. Rzadko kiedy krzyczy, po prostu lekko podnosi jego ton.
Stanowisko: Zoolog
Umiejętności: Intelekt: 8 | Siła: 6 | Zwinność: 7 | Szybkość: 6 | Magia: 3 | Wzrok: 7 | Węch: 6 | Słuch: 7
Rasa: Pół Anioł, pół Demon
Żywioły: Życie, Śmierć, Dusza
Moce:
- możliwość zabicia lub odrodzenia (mogą to być rośliny lub zwierzęta)
- rozumie i zna wszystkie języki
- potrafi tworzyć portale
- zmiana w pełną formę demona lub anioła
Rodzina: Nigdy nie spotkała swojej rodziny.
Partner: ---
Potomstwo: Nie wie czy kiedykolwiek będzie miała potomstwo. Uważa się za złą matkę.
Historia: Eilis odkąd otworzyła oczy po raz pierwszy była sama. Nie było przy niej nikogo. Musiała nauczyć się polować i żyć na własną łapę. Jej jedynym towarzystwem były zwierzęta. I to właśnie one zaopiekowały się nią na samym początku. Jednym z nich była lotopałanka Lola. Tak bardzo się zaprzyjaźniły, że postanowiła wyruszyć w podróż razem z waderą. Głównym celem wyprawy Eilis było odnalezienie jakichkolwiek informacji o jej rodzinie. Póki co nie znalazła żadnych wskazówek ani tropów, więc postanowiła odsapnąć i poznać kilka wilków.
Przedmioty: Klucz na szyi
Jaskinia: Eilis mieszka w dość małej grocie w gęstym lesie. Wejście jest zarośnięte lianami, a w środku jest dość ciemno i ciepło. Często wraca tam na noc, ale uwielbia spać pod gołym niebem w wysokich miejscach.
Właściciel: dinooxd (doggi)
Inne zdjęcia: Jako demon - KLIK
Jako anioł - KLIK
Ocena: 0/0

Nowa wadera - Hazel!


Łap szczęście za ogon i duś jak cytrynę!

Imię: Hazel.
Pseudonim: Przez całe jej życie wołano na nią różnie. Najczęściej jednak określano ją jako Hel. W sumie... Dalej nie wiadomo dlaczego.
Wiek: 4 lata
Płeć: Wadera
Charakter: Hel to gadatliwa i miła wilczyca. Zawsze poda ci pomocną łapę i doradzi co jest lepsze. Chętnie udzieli innym swojej wiedzy i spędzi miły czas przy ziołowym naparze. Lubi też plotkować, ale spokojnie – powierzonej jej tajemnicy nie wyjawi nikomu. Nie przepada jednak za niekulturalnymi wilkami, które nie szanują poglądów innych. Mimo iż Hazel z reguły jest spokojna i życzliwa, to rozdrażniona potrafi pokazać swoją ciemniejszą stronę. Ciekawostką jest to, że poznana bliżej wadera często, a nawet bardzo często, przeklina.
Wygląd: Hazel to niska wadera o proporcjonalnej budowie ciała, przy czym jej wygląd wskazuje na grację i doskonałą harmonię. Nie włada ona dużą siłą, ale rekompensuje to świetną zwinnością, co w połączeniu z jej specjalizacją w mięśniach, jest idealną bronią przeciwko większym i silniejszym przeciwnikom. Jej futro jest koloru nieskazitelnej bieli. Gdzieniegdzie posiada szare i brązowe plamki. Jej ogon jest brązowy w ciemniejsze pręgi z białą końcówką. Posiada ona też tak zwaną ''maskę'' w kolorze beżowym. Wilczyca ma również jasne, lśniące w świetle dnia oczy.
Głos: Jej głos jest wysoki, lecz przyjemny dla ucha. Dalej brzmi trochę jak szczeniak, ale jej to nie przeszkadza. Zaletą jest, że słodko kicha.
Stanowisko: Zielarz
Umiejętności: Intelekt: 10 | Siła: 5 | Zwinność: 10 | Szybkość: 5 | Magia: 10 | Wzrok: 3 | Węch: 5 | Słuch: 2
Rasa: Wilk Ciała
Żywioły: Fauna, Flora oraz Ciało.
Moce: Dzięki przykładnej nauce w wieku szczenięcym, Hel włada aż trzema żywiołami – Fauną, Florą i Ciałem. Potrafi ona okiełznać każdą roślinę i zwierzę jednym gestem. Może im rozkazywać i używać jako swoich tarcz lub wojowników. Natomiast dzięki niezwykłej znajomości budowy ciała wilka i specjalizacji w jego mięśniach, doskonale potrafi obezwładnić przeciwnika nie tylko zaklęciem, ale również dotykiem. Mało kto wie, ale Hazel jest również świetną masażystką.
Rodzina: Nie wiadomo co się stało z jej watahą, a co dopiero mówić z rodziną. Posiadała jednak liczne rodzeństwo i bardzo kochających rodziców.

  • Ojciec: Feruer
  • Matka: Rozen
  • Siostra: Priya
  • Brat: Ykiar
  • Brat: Omen
  • Brat: Vivrien

Partner/ka: Mimo iż Hazel jest atrakcyjną waderą, nigdy nie miała partnera. Być może przez to, że jest strasznie nieprzystępna lub przez to, że woli wadery?
Potomstwo: Wilczyca, niestety, posiada tokofobię, czyli paniczny lęk przed zajściem w ciążę co samo przez się tłumaczy, że nie planuje ona mieć potomstwa. Nie przeszkadza jej jednak to w opiekowaniu się szczeniakami, co bardzo lubi robić.
Historia: Hel urodziła się w dość licznej sforze, która zamieszkiwała iglaste lasy u stóp jednych z najwyższych gór. Dorastała wśród kochającej rodziny oraz świetnych przyjaciół. Była dobrze edukowana przez starszyznę, mędrców i magów. Nikt też nie mógł na nią narzekać – wadera idealnie wywiązywała się ze swoich obowiązków, osiągała świetne wyniki w nauce, była pracowita, miła i hojna.
W jej watasze panowała tradycja, której każdy wilk musiał ściśle się trzymać. Gdy Hazel ukończyła dwa lata obowiązywało ją wykonanie misji, którą poda jej starszyzna wraz z parą alf. Mianowicie polegała ona na piętnastodniowym poście oraz samodzielnym znalezieniu, zabiciu i dostarczeniu sforze białego jelenia – jednego z najbardziej nieuchwytnych stworzeń na ich terytorium. Jeżeli wadera nie wykonałaby powierzonego jej zadania w piętnaście dni, zostałaby wyrzucona z watahy i nazwana Omegą.
Po kilku dniach Hel powróciła do sfory z zabitym zwierzęciem. Lecz zamiast spotkać innych wilków, zastała...
… pustkę.
Nigdzie nie było żywej duszy. Nie pozostały po nich żadne ślady. Wyglądało to jakby rozpłynęli się w powietrzu.
Przez wiele miesięcy, Hazel tułała się po świecie próbując odnaleźć zaginioną watahę. Niestety jej poszukiwania zdały się na nic, ponieważ nie mogła wpaść na żaden trop związany z nimi. W końcu wadera napotkała wędrującą sforę zwaną Watahą Smoczego Ostrza, a że była znudzona, zmęczona i zdenerwowana swoim losem, postanowiła się do nich przyłączyć.
Przecież w grupie zawsze raźniej, prawda...?
Przedmioty: Skórzana torba wypełniona po brzegi leczniczymi ziołami. Jest to bardzo przydatny zapas, szczególnie teraz, kiedy wataha została pokonana i wiele wilków jest rannych.
Jaskinia: Hazel od zawsze lubowała się w norach po lisach lub borsukach. Tak też jest dalej. Jej nora jest zawsze przystrojona ziołami oraz płatkami kwiatów, ciekawymi kamieniami lub gałązkami. W centrum zawsze znajduje się jej łoże, najczęściej stworzone z ususzonego mchu i liści.
Właściciel: Howrse: Marcioszka | E-mail: marcia46431@onet.pl
Ocena: 0/0

Od Ariene Cd Seele

Nie bardzo wiedziałam w którym dniu po wojnie jesteśmy i ogólnie jaka jest sytuacja, więc wyszło trochę nie spójnie.

Trwaliśmy chwilę w ciszy. Seele wpatrywał się pusto w przestrzeń. Jak zawsze zresztą.
- Bez magii nie umiem polować. - odezwałam się w końcu. - Nie jadłam od paru dni.
- Dlaczego nikomu nie powiedziałaś? Zapewnili by ci jedzenie. - odparł swoim spokojnym głosem. Jego barwa niezwykle mnie irytowała. Zawsze brzmiał, jakby wszystko było takie proste.
- Nie wiedziałam komu. - skłamałam.
Usłyszałam, jak głośno wypuszcza powietrze z płuc.
- Chodźmy już. - mruknął, po czym podniósł się powoli - Musimy dołączyć do reszty.

~*~*~*~*~

Zaczynało się ściemniać. Od paru godzin szukaliśmy miejsca na nocleg. Mimo wszystko w dalszym ciągu tkwiliśmy na otwartej przestrzeni, pośrodku ogromnej łąki. Łapy bolały mnie od marszu. Kusiło mnie, by rozprostować skrzydła i gdzieś odlecieć, jednak tkwiłam między wilkami. Patrzyłam w stronę Seele. Szedł obok Vinyume. Wyglądali, jakby prowadzili interesującą rozmowę. Nie będę im przeszkadzać.
Wśród członków watahy rozległy się szmery. Podskoczyłam ponad ich głowy, by zobaczyć o co chodzi. Las. Znaleźliśmy las. Złociste liście zdawały się lśnić w promieniach zachodzącego słońca. Chciałam, by Chaster był tam ze mną. By mógł to zobaczyć. Ale patrzyłam sama. Wokół mnie znajdowały się wilki, które znałam tylko z widzenia. Potrafiłam wymienić imiona większości, jednak z nikim od dawna nie rozmawiałam.
Moim oczom ukazał się wysoki basior o zielonych oczach. W pysku niósł królika.
- To toja pocja. - powiedział trzymając zwierzę, po czym położył je na ziemi.
- Dzięki. - posłałam mu nieśmiały uśmiech i zabrałam się do jedzenia.
- Co u ciebie? - zapytał.
Wzruszyłam ramionami, nie przerywając jedzenia.
- Zagramy w pytania?
- Dobra. - oderwałam się na chwilę od królika. - Ty pierwszy pytasz.
Seele usadowił się wygodnie na trawie pod niewielkim klonem.
- Ulubione jedzenie, czynność, pora dnia i ulubione zwierzę.
- Najbardziej lubię ryby, ale nie umiem pływać. - złośliwość życia - Czytanie, chyba wieczór i kameleony.
Ugryzłam kolejny kęs mięsa. Popatrzyłam na wilka, myśląc nad pytaniami.
- Hm.. ulubiony kolor? Największe marzenie?

Seele? 
Zgapiłam zajęcie z opowiadania z Vinyume. Nie gniewaj się.

Większość obrazków i zdjęć umieszczonych na blogu nie jest naszego autorstwa.

Proszę o nie kopiowanie treści z bloga w celach własnych bez wiedzy administratorki.

Szablon wykonała Fragonia dla bloga
Sisters of The Template