- Ty płaczesz? - Zapytała. Nie odpowiedziałem. Chciałem, lecz gardło mi ściskało jak cholipa. Uf... w końcu ustało.
- A Ty? - Szybko zmieniłem temat.
- Co ja?
- Czy interesujesz się nieodkrytymi jeszcze terenami? Znaczy... Jak byłem mały, mój nauczyciel pokazał mi kuca. Powiedział, że ma na imię Wyrwij. Był niezależny. Wsadzał swój łeb poza granice. Chodził gdzie chciał. Czasem chciałbym być właśnie nim.
- Wyrwij? - Zapytała ze zdziwieniem. - Dlaczego akurat Wyrwij?
- Hahah, też o to zapytałem. Zadek mnie bolał przez trzy miesiące. - Chyba zrozumiała.
- Co do twojego pytania... - Powiedziała. - To kiedyś...
- Wieem... Każdy tak mówi. - Powiedziałem z twardym głosem. - Chciałem tylko sprawdzić, czy zobaczyłaś mój błąd.
- Błąd?
- Tak. Nie powinienem mówić Ci, wspominać, o zmarłych już wilkach.
- To Wyrwij był wilkiem?!?!
- Nie. Lorvood, mój nauczyciel, zmarł. Niedaleko tej watahy go pochowałem. Najdziwniejsze jest to, że właśnie dzięki jego śmierci tu trafiłem - Powiedziałem. - No. A jak ty tu się znalazłaś?
Cavaleria?