Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yumma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yumma. Pokaż wszystkie posty

27 marca 2019

Od Yummy CD Laufeya


- Nie myślałeś nigdy, żeby go wyjąć? - spytałem po chwili zadumy.
W tym samym momencie zrozumiałem, jaki to był głupi pomysł. Kryształ jest z kosmosu, więc zwykłymi metodami go nie wyciągną. Trudno będzie się go pozbyć. Ale powinniśmy spróbować dowiedzieć się czegoś na ten temat. Możliwe, że coś przede mną ukrywa. Nie będę go przecież zmuszać do mówienia. Jednak to coś musi mieć głębsze podłoże. Nic tak z siebie nie wrasta komuś w łapę. Może on nie do końca chce się tego pozbywać. Możliwe, iż to bardzo przypomina mu rodzinne strony i nie chce tego zostawiać, aby nie zapomnieć. Tylko czego nie zapomnieć... Albo kogo... Życie jest trudne.
- Chcesz się czegoś o tym dowiedzieć, prawda? - zapytałem.
- Yhm - wilk przytaknął.
- Więc spróbujmy coś znaleźć - wstałem.
- Gdzie chcesz zacząć szukać?
- Wszędzie - spojrzałem na Laurena - A najlepiej będzie jak zaczniemy od biblioteki.
- Raczej nie będzie tam rzeczy na ten temat.
Popatrzyłem na wilka. Nie dowierzał moim słowom. Zresztą ja też nie do końca byłem przekonany co do nich. Mimo to chciałem spróbować. Zrobiłem w tył zwrot i odszedłem. Zostawiłem Laurena samego. Może jak pomyśli nad całą sytuacją, sytuacja się poprawi lepiej. Szedłem przed siebie w nieznanym mi kierunku. Mimo tego, iż zostałem oprowadzony po terenach watahy. Nadal nie znałem ich zbyt dobrze. Postanowiłem skręcić w lewo. Nie było tam wydeptanej dróżki. Jednak bez problemu można było tamtędy przejść. Idąc przez las, słyszałem śpiewy ptaków. Wydawały się one nie do końca wyraziste. Jednak nie przejmowałem się tym zbytnio. To nie pierwszy raz. Już wiele razy czułem jak coś, przejmuje nade mną kontrolę lub ,,wyrzuca" mnie z ciała. Pewnym krokiem skręciłem na
dróżkę. Mogłem nią dojść do kroniki. Chciałem znaleźć informacje na temat Laurena oraz jego historii. Nie byłem wścibski. Jednak chciałem poznać szczegóły. Ciekawe czy dopuszczą mnie do notatek o nim. W chwili, gdy stanąłem przed kroniką, usłyszałem kroki za sobą.

Laufey??

25 lutego 2019

Od Yummy cd. Nathing


- Tak sobie myślałem... Czy może... Czy aby... Czy jest taka możliwość...- wilczyca spojrzała się na mnie zmieszana 
- Ehh zapomnij...- spuściłem głowę 
- Nie musisz się bać. Nie wyśmie...- zaczęła wilczyca 
- O patrz, przestało padać- powiedziałem, przerywając jej i wyglądając przez wejście do jaskini.
- Na to wygląda- wadera spojrzała się na mnie 
- To, co idziesz już?- spytałem, na co ta lekko się zdziwiła- Przecież chciałaś przeczekać tu tylko deszcz
Nie rozumiałem co się ze mną działo. Nagle stałem się agresywny oraz niemiły. Mój głos zmieniał się w coraz bardziej chłodny i obojętny. Jeżeli nad tym nie zapanuje, to mogę pożegnać się z tą znajomością. Nie słyszałem co mówiła do mnie Nathing. Jedynym dźwiękiem w mojej głowie był pisk. Bardzo wysoki dziecięcy pisk. Czułem jakby moja głowa, miała zaraz pęknąć. Ciało nie chciało się ruszyć. Pisk stawał się coraz bardziej nie do wytrzymania. Poczułem jak coś, chce odebrać mi kontrolę. Próbowałem walczyć, jednak przegrałem. Poczułem jak, moje ciało odbija się między ścianami. Próbowałem to zatrzymać, jednak nie dawałem rady przezwyciężyć tego czegoś, co we mnie było. Zaparłem się jedną łapą, lecz reszta chciała nadal się poruszać. Usłyszałem trzask i poczułem ogromny ból płynący z łapy. Skierowałem wzrok w dół, zauważając wypływającą krew z rany. Ukształtowało się z niej ostrze. 
- Uciekaj- powiedziałem, po czym straciłem kontrole 

Nathing?

Od Yummy cd. Laufeya


Zauważyłem jak, bezwładne ciało opada w dół po zboczach gór. Pobiegłem za wilkiem, chcąc go zatrzymać. Jeśli mogę to tak nazwać, skoro nie miał on wpływu na swoje aktualne położenie. Dogoniłem białą kupkę sierści przed kwiatami o tym samym kolorze. Raczej nic by mu się nie stało. Jednak wolałem uważać tym bardziej po usłyszeniu o krysztale w jego łapie, którego nazwał pasożytem. Szlachetny kamień znajdujący się na niej odbijał światło księżyca. Nie było w nim nic nadzwyczajnego oprócz tkwienia w czyimś ciele. Uniosłem wilka na plecy i podążyłem w dół. Postanowiłem przenieść go w bezpieczne miejsce. Idąc, rozmyślałem gdzie, tak naprawdę mogę go zanieść. Zgaduję, że uzdrowiciele oraz magowie wiedzą o tym i niewiele mogą pomóc. Lecz nie zaszkodzi spróbować. W ich rękach będzie bezpieczniejszy niż w moich. Skierowałem się więc do centrum.
+++++
Po dojściu na miejsce poszedłem do jednego z uzdrowicieli. Akurat „wartę” pełniła błękitna wilczyca. 
-Przepraszam, czy mogłabyś pomóc?- spytałem 
- Co się stało?- odparła 
- Po prostu zemdlał, kiedy poszliśmy po kwiaty 
- Rozumiem, możesz go położyć- wskazała na tapczan przy ścianie Położyłem wilka w wyznaczonym miejscu, po czym wyszedłem, rzucając krótkim: „Dziękuje". Chciałem iść do jaskini, lecz skierowałem się do portu. Jednak najpierw skierowałem się do domu, żeby odłożyć torbę. Po czym pobiegłem nad wodę. 

Laufey co ci się stało??

3 lutego 2019

Od Yumma CD Laufey


Przytrzymywałem wilka łapami. Mimo panujących ciemności poznałem go, był to nowy członek watahy. Lauren... Laumem... Lafej... chyba tak się nazywał. Podczas jego przywitania zapamiętałem jedna rzecz, jest wilkiem nocy. A z racji tego, że aktualnie jest noc, trudno będzie go zgubić.
- Chciałem dowiedzieć się, kto mnie przewrócił - powiedział basior - Ale już wiem. Masz na imię Yumma, prawda?
- Tak - pokiwałem głową, schodząc z basiora.
- Jestem Laufey - przedstawił się.
Byłem blisko jego imienia. Jednak nie na tyle blisko, żebym mógł go tak nazywać.
- Więc teraz już wiesz, kto cię przewrócił - powiedziałem - Możesz już iść.
- Nie do końca... - zaczął.
- Co chcesz jeszcze wiedzieć Lauren? - spytałem.
- Laufey - poprawił ze spokojem- Dlaczego to zrobiłeś?
W tym momencie trochę mnie zdziwił. Niby spodziewałem się takiego pytania, ale nie myślałem, że zada je tak wprost. Muszę szybko wymyślić jakąś wymówkę.
- Nie zauważyłem cię.
- Ale przecież na końcu się zaśmiałeś.
- Ten śmiech był dlatego, że znalazłem jedna z trujących roślin przy dróżce.
- Interesujesz się roślinami?- spytał zaciekawiony.
- Nie, ale jestem wilkiem trucizny i trochę znam się na trujących roślinach.
- Ja za to jestem ogrodnikiem i wiem bardzo dużo o roślinach - powiedział z entuzjazmem - Jakbyś chciał się dowiedzieć o jakiejś, to z chęcią ci pomogę.
- Gdybym miał problem, to się do ciebie zwrócę- spojrzałem w niebo- A wiesz może, gdzie znajdę roślinę Aethusa cynapium?
-T ak, rośnie niedaleko gór - kiwnął głowa - możemy tam iść, jeżeli chcesz.
Nadal mu nie ufałem, ale mógł doprowadzić mnie do rośliny. Znalazłem wzmiankę o niej w mojej książce. Było tam napisane, że działa uspokajająco na wilki trucizny. Nie szkodziło mi, więc spróbować.
- To chodźmy - powiedziałem.
Laufey ruszył, a ja za nim.

29 stycznia 2019

Od Yumma CD Nathing


- Nie... - powiedziałem lekko zaskoczony. - Nie uznaję bogów.
Stała przede mną bardzo niska wilczyca. Jej białe futro delikatnie lśniło srebrnym kolorem. Jasnoszare oczy były bez uczuć. Sama wadera była spokojna i opanowana. Jednak nie poznałem jeszcze jej charakteru. Była betą, to jedno wiedziałem.
- To tak jak ja - odpowiedziała.
- Ciekawie - usiadłem - co sprowadza cię w to miejsce?
- Chciałam odpocząć od zgiełku - odrzekła, także siadając.
- Nie lubisz być w centrum uwagi? - spytałem.
- Nie za bardzo, wolę pobyć sama, a ty? Co tu robisz?
- Jak wiesz, jestem tu nowy, więc chcę poznać lepiej okolice.
Delikatnie skłamałem. Miałem jej powiedzieć, że myślałem nad swoją mocą? Nad trucizną? Nad pewną wilczycą? Przecież jest betą... one nie pomagają...
- Naprawdę? - spytała.
- Tak- odpowiedziałem krótko.
Po wypowiedzi pierwsze krople deszczu uderzyły w nasze futra. Najpierw była to przyjemna mżawka, jednak szybko zmieniła się w prawdziwy deszcz uderzający wielkimi kroplami wody. Równie dobrze mogłem poczekać tutaj co iść do jaskini. Była ona przecież oddalona stad 30 minut drogi spacerem. A idąc ubrudziłbym się w błocie, więc wolałem zostać na miejscu. Jednak wilczyca nie zamierzała moknąć.
- Moja jaskinia jest przy centrum - powiedziała.
- To jakaś godzina drogi stąd - popatrzyłem na nią i ruszyłem.
- Gdzie idziesz? - spytała.
- Do moje jest bliżej - odpowiedziałem. - Możemy w niej przeczekać, aż przestanie padać.
- Okej - przytaknęła.
Ruszyłem biegiem, a wadera dotrzymywała mi tępa. Przemieszczaliśmy się po leśnej ścieżce. Minęliśmy kilka krzewów trujących roślin. Przebiegliśmy obok małego lasku świerkowego. Po chwili las stał się gęstszy a krople mniejsze. Jednak nadal dosyć uciążliwe. Kilka minut później znaleźliśmy się przy mojej jaskini. Wpuściłem betę przodem, po czym sam wszedłem. Zatrzymała się chwile przy figurce węża. Była to pamiątka z mojej dawnej watahy.

Nathing?

23 stycznia 2019

Od Yummy

Idąc po jednej z leśnych ścieżek, myślałem o skutkach, jakie może przynieść watasze moje dołączenie do niej. Niby nie miałem już napadów złości oraz nie zdarzały się już sytuacje, w których nie panowałem nad swoimi mocami. Jednak strach nadal tkwił gdzieś wewnątrz mnie. Byłem szczeniakiem, gdy wydarzyła się tragedia. Teraz będąc starszym, jeżeli się nie opanuje, to mogę wyrządzić krzywdę większej ilości wilków. Wchodziłem w coraz gęstszy las. Chciałem dostać się do mojej jaskini i wypocząć. Idąc, słyszałem ciche podśpiewywanie ptaków. Było spokojnie i przyjemnie, dzięki czemu droga nie dłużyła mi się za bardzo. Idąc zamyślony, wpadłem na jakiegoś wilka o białej sierści.
- Przepraszam - powiedziałem, sprawdzając, czy wilkowi nic nie jest.
Nie szedłem zbyt szybko, ale obawiałem się, że może to być szczeniak lub wadera.
- Nic się nie stało - odparł, wstając.
Okazał się basiorem i to nawet dobrze zbudowanym więc byłem pewien, że nic mu nie jest.
- Miło byłoby się poznać i pogadać, ale jestem na warcie i właśnie mam patrol. Do zobaczenia później - powiedział i pobiegł przed siebie.
Patrzyłem przez chwilę, jak basior oddala się i wyruszyłem w swoją stronę. Był trochę dziwny, ale wydawał się przyjazny. Idąc dalej, postanowiłem się nie zamyślać aż tak bardzo, aby znowu na kogoś nie wpaść. Jednak uwielbiam myśleć na różne tematy. Spojrzałem się na krzew z kwiatami rosnący obok. Przystanąłem na chwilę. Zawierał on truciznę. Skąd to wiem? Ze starej watahy zabrałem książkę z informacjami o mocach Wilków Trucizny. Znajdowała się też w niej krótka lista trujących roślin oraz odtrutek. Dotknąłem czerwonego kwiatu łapą, ponieważ nie działam na mnie trucizna z większości roślin. Taki urok bycia Wilkiem Trucizny. Chciałem lepiej mu się przyjrzeć, jednak w tej samej chwili poczułem lekkie uderzenie w prawy bok oraz głos mówiący:
- Nie dotykaj tego.
Biała łapa uderzyła w moją. Trafiła idealnie, przez co kwiat wyślizgnął się z mojej łapy.

Diathesis?

22 stycznia 2019

Powitajmy - oto Yumma!

autor nieznany

Twoja przeszłość jest zupełnie niezwiązana z tym, kim teraz jesteś.
Imię: Yuuma - z japońskiego daleki od prawdy
Pseudonim: Uta
Wiek: 3 lata
Płeć: Basior
Charakter: Kei to zamknięty w sobie indywidualista, nie lubi dostosowywać się pod innych. Jest jednak uległy gdy w grę wchodzi hierarchia watahy. Zazwyczaj chodzi samotnie rozmyślając o wszystkim i niczym. Nie mówi za dużo, woli myśleć. Kryje w sobie wiele tajemnic o których nie chce powiedzieć światu. Trudno wyprowadzić go z równowagi jeżeli jednak ktoś go zdenerwuje to ten bierze głęboki oddech i się uspokaja. Czasem broni słabszych od siebie. Lecz tylko kiedy widzi, że naprawdę nie dają sobie rady. Uwielbia za to czuć ból na samym sobie. Potrafi być bezwzględny ale tylko w nagłych przypadkach. Nie odczuwa ani nie okazuje emocji innych niż gniew oraz obojętność.
Wygląd: Jest dobrze zbudowany. Ma czarną sierść z delikatnymi prześwitami szarości. Jego oczy są koloru patynowej zieleni. Nosi na szyi srebrny srebrny łańcuszek z czerwonym kamieniem w środku.
Głos: Barwa jego głosu to baryton. Jest on zawsze oschły i bezemocjonalny.
Stanowisko: Strateg
Umiejętności: Intelekt: 10 | Siła: 15 | Zwinność: 3 | Magia: 15 | Wzrok: 2 | Węch: 3 | Słuch: 2
Rasa: Wilk Trucizn
Żywioły: Wilk Pustki i Wilk Trucizny
Moce:
-Może kogoś zabić poprzez dotyk dzięki  truciźnie zawartej w jego krwi
-Potrafi kontrolować próżnię
-Widzi zarys przebiegu jego strategii(bez wyniku i szczegółów)
-Kiedy będzie miał ranę może kontrolować wypływającą z niej krew i kształtować ją w miecze lub pociski z trucizną(tracie wtedy krew i staje się co raz słabszy)
Rodzina: Cała została zabita przez niego samego
Partner: Podoba mu się pewien biały wilk (nie zdradzi płci tej osoby)
Potomstwo: ---
Historia: Urodził się w watasze z której został wyrzucony, ponieważ zamordował całą swoją rodzinę. Jednak nie chciał tego zrobić. Nie panował wtedy nad swoją mocą. Po wydarzeniu został wyrzucony z watahy i błąkał się po różnych terenach ucząc się samokontroli. Kiedy stwierdził, że wystarczająco  już ją opanował. Odważył się dołączyć do tej watahy. Jednak nadal pracuje nad swoimi mocami.
Przedmioty: srebrny łańcuszek z czerwonym kamieniem w środku zawierający odtrutkę na truciznę z jego krwii
Jaskinia: Znajduje się ona w najgęstszym lesie blisko Lasu Pheonix'a. Wchodząc do holu mijamy figurkę rogatego węża. Idąc dalej wchodzimy do głównego i jedynego pomieszczenia w jaskini. Na środku znajduję się w futro białego niedźwiedzia służące mu jako łóżko. Na końcu pomieszczenia jest skrzynia w której ma najpotrzebniejsze rzeczy tj. kilka bandaży, gazę, zeszyt ze strategiami, ołówki, zapasowe futro, poduszkę, ciemny płaszcz oraz książkę z rodzinnych stron.
Właściciel: materadaria@gmail.com

Większość obrazków i zdjęć umieszczonych na blogu nie jest naszego autorstwa.

Proszę o nie kopiowanie treści z bloga w celach własnych bez wiedzy administratorki.

Szablon wykonała Fragonia dla bloga
Sisters of The Template