Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ellador. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ellador. Pokaż wszystkie posty

10 stycznia 2019

Od Elladora do Naurell

Roztargnionym spojrzeniem objąłem całą mą jamę. Wyglądała tak jak zwykle, prócz promieni światła, które dziwnym trafem dostały się do wnętrza jaskini.
Podniosłem się z wolna i zacząłem energicznie potrząsać łbem. Najlepsze lekarstwo na przebudzenie. Nagle spostrzegłem, że coś umknęło mej uwadze. Poczułem dym. Małą stróżkę brzydkiego zapachu, wychodzącego z głębi jaskini. Podszedłem do zapasów roślin. Na drewnianym regale, między przegródkami w szklanych, ponazywanych słojach spoczywały wszystkie ważne zapasy.
Wtem stąpnąłem na coś podejrzanie ostrego. Spostrzegłem, iż pod łapami leży potłuczony słoik.
– O nie, to gałązki lubczyku... – rzekłem i pochyliłem się ku jego szczątkom. – Ale jak to się mogło stać? – Powtórnie rozejrzałem się po wnętrzu mojego skromnego domu. – Ach! Oczywiście, że drzwi! Przeciąg doszedł dość daleko, jak mniemam. – Spojrzałem rozczarowany na szparę między głazem a ścianą. – Wszystko jasne... – westchnąłem i poszedłem po drewnianą „szufelkę”. Wrzuciłem na nią roztrzaskany słoik razem z jego zawartością, i z tym ekwipunkiem udałem się do kosza. – Po sprawie, tylko gdzie ja znajdę teraz liście lubczyku? – zmartwiłem się przez chwilę, lecz nagłe wspomnienie zabawnej historii związanej z tym oto lubczykiem, rozwiało wszystkie smutki.
Pięć lat temu — pamiętam dobrze — poznałem pewną waderę, zwała się Chonqui. Oczy miała srebrzyste, sierść zaś białą jak śnieg. Przez dwa miesiące układało nam się znakomicie, aż do czasu, gdy coś w nią wstąpiło. Zmiana przebiegła w raptem trzy dni! Chonqui stała się bardzo zazdrosna o nasz związek, a każda myśl o jego końcu przyprawiała ją o dreszcze, bezsenność, a niekiedy i próby samobójcze. Stała się jak bomba. Nigdy nie było wiadomo, kiedy mogłoby jej coś strzelić do głowy. Wtedy, tego feralnego dnia podała mi filiżankę herbaty. Już od samego rana była jakaś.. zbyt przymilna, więc poczułem od razu, że coś się kroi. Podeszła do mnie ze sztucznym uśmiechem i bladą twarzą, podała mi tacę i czekała na dalsze zdarzenia. Odmówiłem jej grzecznie, lecz ta nie zareagowała. Powtórzyłem, że nie mam ochoty na herbatę, jednak ona zniosła to nie najlepiej. Podeszła do mnie i z zaskoczenia wlała mi płyn do gardła. Od razu poczułem, jaka to była mikstura. Oczywiście eliksir miłosny, niestety źle uwarzony. W żołądku poczułem dziwne drapanie, a w tchawicy mnie piekło jak diabli. Podbiegłem szybko do składziku z miksturami i wlałem do ust wywar z pokrzyw. Ulga nastąpiła od razu. Uświadomiłem waderze, że źle uwarzony eliksir może być bardzo szkodliwy. Chonqui najwyraźniej nie zdawała sobie z tego sprawy. „Czyli mogłam cię zabić?! Jestem morderczynią!” — pamiętam dobrze jej tragiczny płacz i nieopanowaną furię. To było nasze ostatnie spotkanie. Do tej pory nie wiem, czy jeszcze żyje.
Uśmiechnąłem się radośnie i z nowym zapałem do działania, wyszedłem z domu, zakładając wcześniej swój szary płaszcz.
Dzień był pogodny, nie powiem, ale w powietrzu było coś intrygującego. Zdawało się być ciężkie i „suche”. Nie zważając już jednak uwagi na atmosferę, podreptałem w głąb lasu. Według map, bagno, na które zmierzałem leżało kilkadziesiąt metrów na wschód od ogromnego głazu.
– No to idziemy – rzekłem i zacząłem odliczać kroki od wielkiego kamienia. – Czterdzieści osiem, czterdzieści dziewięć, pięćdziesiąt! – Przeniosłem swój wzrok z ziemi na nieco ciekawsze tereny — bagna — śmierdzące odludzie, przepełnione zeschłymi drzewami i zwierzęcą padliną. – No, no! Ciekawże jestem, czy ktoś tu pomieszkuje... – Ostrożnym krokiem ruszyłem w stronę małej wysepki na środku tego czegoś. Już z daleka ujrzałem tak bardzo wyczekiwaną roślinę.
– Jesteś, skarbie! – Podbiegłem do zielonego kwiatu, lubczyku, i przykląkłem przy nim. Starannie urwałem kilka jego liści i scyzorykiem uciąłem gałązkę. – Mam cię, skubańcu – syknąłem i schowałem zdobycz do słoja.
– Przepraszam bardzo! – Nagle usłyszałem melodyjny głos tuż za mną.
– Tak? – Wstałem i odwróciłem się w jego stronę. – W czym mogę panience pomóc? – Ukłoniłem się zwinnie, widząc, że mam do czynienia z płcią piękną.

7 grudnia 2018

Powitajmy Elladora!

Zahkiin
 Podróż tysiąca mil zaczyna się od pierwszego kroku.

Imię: Ellador
Pseudonim: Po to nosi swe dumne imię, by go nazywać tak, a nie inaczej.
Wiek: 13 lat
Płeć: Basior
Charakter: Ellador to wielce wykształcony i rozumny basior. Nadzwyczaj spokojny i inteligenty. Jest idealnym przykładem profesora, który miewa w zwyczaju spacerować w czarnym płaszczu i cylindrze, po smutnych ulicach przedmieścia. Zawsze zachowuje powagę. Wilczur odnosi się zawsze z szacunkiem do każdej istoty żywej, a tym bardziej płci pięknej. Ellador jest ogromnym kobieciarzem. Ceni w waderach ich osobowość i wygląd. W jego życiu nigdy ich nie brakło. Wszystkie pałały do niego miłością i byłą nią zaślepione kompletnie. Kleiły się do niego, a on, każdą traktuje tak samo: rozkochać, spędzić cudowne chwile i odpocząć od związku. Trzeciej rzeczy nigdy nie robił świadomie. Po prostu wszystkie kobiety z czasem odchodziły. Chciałby kiedyś znaleźć „tą jedyną”, lecz wie, że bez pomocy mu się to nie uda.
Zazwyczaj przy pierwszym spotkaniu zachowuje dystans, lecz nie na tyle duży, by wcale nie rozmawiać z nowo poznanym. Lepiej dogaduje się raczej ze starszymi osobnikami. Nie lubi rozwydrzonej i pyskatej młodzieży. Woli ciszę, spokój, stary pergamin i pióro. Tak, Ellador uwielbia pisać wiersze, listy i opowiadania. Właściwie wszystkie kształcące czynności są mu dane. Często tworzy listy miłosne, wyrażające jego uczucia do wader, oraz wiersze, które najczęściej mówią o jego emocjach. Jeżeli chcesz romans, z tym jakże utalentowanym basiorem, spodziewaj się mocnych wrażeń. Ellador potrafi zaskoczyć.
Mimo swojego niepozornego wyglądu, potrafi się bić i stanąć w obronie kogoś lub czegoś. Basior nie jest dobrym materiałem na wroga. Mściwy jest okrutnie, a o przyjemności w ranieniu wrogów już nawet lepiej nie wspominać. Nigdy nie odpuści — ma tendencję do wpadania w furię, której nikt nie chciałby doświadczyć.
Ellador jest także bardzo dobrym kompanem do długich podróży. Myśli racjonalnie i rzadko kiedy przejmuje się swoimi zachciankami. Prawie nigdy nie wpada w tarapaty, a jeżeli już, to potrafi z nich wybrnąć. Jest bardzo ciekawski, chce wiedzieć wszystko o wszystkim i na odwrót. Rzadko kiedy ktoś sprawi, że na jego pysk zawita uśmiech. Udało się to tylko głębiej wtajemniczonym.
Ostatnia cecha: basior lubi się kłócić. Podburzanie innych sprawia mu radość, a wszystkie sprzeczki jedynie go śmieszą. Trudno go sprowokować do czegokolwiek. Zna swoje prawa i będzie ich pilnie przestrzegał.
Wygląd: Ellander jest osobnikiem charakterystycznym. Jest wysoki, przez co sprawia wrażenie silnego, lecz tak naprawdę jest to mylne. Zwykle wygląda na smutnego i złośliwego, lecz to tylko przypuszczenia niektórych mieszczan, gdy widzą go po raz pierwszy. Prawie całkowicie jest pozbawiony sierści, dlatego jego skóra jest bardzo wrażliwa na czynniki zewnętrzne i nawet małe zadrapania mogą u niego mocno krwawić. Jedynie na ogonie dumnie wisi czarna kita, która służy mu często to otrzepywania się z brudu. Basior oczy ma błękitne, co podobno przyciąga dużo wader, lecz w to wątpi. Sądzi, że to raczej jego spojrzenie jest czarujące.
Głos: Ellador ma niski i szorstki głos. Nie umie śpiewać, ewentualnie nucić. Jego brzmienie można skojarzyć z niekończącą się mutacją.
Stanowisko: Deszyfrant
Umiejętności: Intelekt: 15 | Siła: 6 | Zwinność: 4 | Szybkość: 3 | Magia: 6 | Wzrok: 4 | Węch: 4 | Słuch: 8
Rasa: Wilk Chaosu
Żywioły: Ziemia, powietrze, metale
Moce:
  • Ziemia:
– rozsadzanie rozmaitych przedmiotów od kamieni do podłoża.
  • Powietrze:
– wywoływanie huraganów i burz.
  • Metale:
– oddychanie pod wodą;
– cierpienie dusz (potrafi wnikać do wnętrza swej ofiary, ściskać i truć jej duszę, co sprawia jej okropne cierpienie).
Rodzina:
  • Matka: Losia
  • Ojciec: Ender
  • Rodzeństwo: Kai, Endora
Partnerka: Szuka, podobają mu się prawie wszystkie.
Potomstwo: Brak.
Historia: Nic ciekawego, urodził się w zwykłej watasze, a po osiągnięciu odpowiedniego wieku zaczął poszukiwać nowych znajomości i tak trafił tutaj.
Przedmioty: Pióro i kałamarz.
Jaskinia: Położona blisko Centrum. Ma kilkanaście korytarzy i ślepych uliczek. Dużo w niej pokoi i kominków. Jeszcze nikt tam nie wchodził, a sam Ellador nie zdołał jeszcze policzyć i nauczyć się chodzić po tylu korytarzach i komnatach.
Właściciel: Shenemi

Większość obrazków i zdjęć umieszczonych na blogu nie jest naszego autorstwa.

Proszę o nie kopiowanie treści z bloga w celach własnych bez wiedzy administratorki.

Szablon wykonała Fragonia dla bloga
Sisters of The Template