4 czerwca 2015

Od Sheedana C.D. Seven

Odskoczyłem szybko na bok, po tym, jak wilczyca uderzyła mnie w bok. Bolało jak choroba.
- Mogłabyś mi rzec, co ty tu robisz?! - Tym razem znów obawiałem się ataku, więc wstałem i obnażyłem kły z lekkim uśmiechem.
- A ty? Ty mnie śledziłeś! - Wadera także zaczęła się niecierpliwić. Jej czerwone 'Wstążki' powiewały na porannym wietrze. Nie wiedziałem, jak odpowiedzieć. W końcu zdałem się na odwagę, i powiedziałem coś... No cóż... Niedobrego jeśli biega o moje motto, czyli lekkomyślnego :
- Brak wiedzy na temat Śledzenia, mógłby Cię doprowadzić do zmyłki, gdyż skradanie, to zaciekawienie, bez żadnego celu, lecz śledzenie to poszukiwanie tematu, rozrywki lub wojen. Śledzenie jest zamierzane.
- Więc pan najmądrzejszy teraz mi powie, że bawił się z ważką, i niechcący wpadł w krzaki, których nieopodal była ta oto wadera?! - Zaczęła się bardzo niecierpliwić, więc szybko odpowiedziałem:
- Gdy pani była tak cicha, pomyślałem, że to zwierzyna. I choć nie jestem łowcą, musiałem przyjąć pozycję bojową. Szeleściłem tak głośno, by zwierzyna podeszła bliżej, by się jej przyjrzeć. Tymczasem,była to pani.
- Czyli porównałeś mnie do jakiegoś tam jelenia lub łani?! - Teraz to już była na skraju normalności.
- Nie, do lisa albinosa. Mają wartościowe futra i miękkie mięso.

Seven?

Od Seven

Od jakiegoś czasu unikałam większości wieków. Nie wiem dlaczego. Po prostu miałam nienajlepszy humor. Przeżywałam teraz coś w rodzaju kryzysu emocjonalnego, co jak ja lubię nazywać "efektem różowego szkiełka". Nie mam ochoty na rozmowę i tyle. Ale od jakiegoś czasu zapach wilka dość często daje mi się we znaki. Może jest dużo nowych? E tam, nie chce ich znać...
Czekaj, kto tam dołączył? Chyba brat ZerO, para jakiś basiorków i zestaw całkiem nowych "krejzolek" do kompletu. Jak miło...
Nagle poczułam w nozdrzach całkiem nowy zapach. I był niebezpiecznie blisko moich gąszczy, mojej bazy zwiadowczej, kącika zadumy wewnętrznego Puchatka. 
I jeszcze czego...
Zaczęłam warczeć ostrzegawczo, ale zapach zdawał się coraz intensywniejszy. Nie dość tego: nawet zaczął hałasować.
bez chwili namysłu wyskoczyłam z gąszczy niczym z pudełka prosto na źródło szelestu. Uderzyłam w coś i obezwładniłam uderzeniem w żebro. Wilk najwyraźniej nie był specjalnie zadowolony. Ryknął coś pod nosem i kłapnął paszczą tuż przed moim pyskiem.
- Cisza! - Odskoczyłam w tył poluzowując uścisk. - Nie widzisz, że myślę?!
Miałam misz-masz w głowie. Nie przypominałam sobie twarzy tego tu wilka, nie byłam pewna czy go znam. Nie pamiętam wszystkich nowych, tak naprawdę dowiedziałam się o nich tylko przez pocztę pantoflową. Więc kogo ja mam przed sobą?!

Ktoś?

Od Sheedana C.D. Destiny

Po przygodzie z nieznajomym wilkiem, odszedłem bez śladu. Nie za bardzo przejmowałem się watahą, bo przecież nikt mnie tu nie znał, lecz nie za bardzo chciałem tak zostać tu do końca mojego pobytu. Więc poszedłem w stronę znajomej mi muzyki, której kiedyś słuchałem.



Lecz... Było to w wykonaniu piękniejszego głosu. Podszedłem do nieznajomej mi dotąd wilczycy i (o dziwo) Zagadałem:
- ...Yh... To Ty tak pięknie śpiewałaś...? Y... To znaczy... eh... - Wilczyca popatrzyła na mnie ze zdziwieniem i się lekko uśmiechnęła.
- Słucham?
- To Ty tak... pięknie śpiewałaś... czyli... eh...
- Widocznie nie rozmawiasz zbyt często...
- Eh... Przepraszam. Jestem Sheedan. A ty?

Destiny? Przeciwieństwa się przyciągają xD

3 czerwca 2015

Powitajmy Cheroke!

azzai

Imię: Cheroke
Ksywka: -
Wiek: 4 lata i 4 miesiące
Płeć: wadera
Charakter: Cheroke jest wilkiem o bardzo zmiennym charakterze. Potrafi być wesołą i miłą, aby za dwie minuty stać się wredną i złośliwą. Jest podobna do Serafii, ale sto razy bardziej sarkastyczna i często bezmyślna. Jest przebiegłą i wojowniczą waderą. Czasem działa nierozważnie i lekkomyślnie. Nie lubi trzymać się na uboczu, zawsze jest w centrum uwagi, choć nie robi tego celowo. Po prostu zazwyczaj wpada w kłopoty. Zwykle polega na swojej intuicji i inteligencji, które nigdy jej nie zawodzą. Posiada ogromny talent i nieprzeciętną inteligencję. Niezbyt chętnie uczy się nowej magii, choć bardzo ja lubi. Cheroke jest odważną, przebiegłą, uczciwą i zadziorną waderą. Bardzo kocha Serafię. Dzięki swoim magicznym talentom i inteligencji jest jednym z najpotężniejszych wilków na ziemi.
Wygląd: Cheroke to piękna wadera. Ma długie łapy, białe futro i smukłe, sprężyste i lekkie ciało. Jej oczy są żółte, lecz kiedy jest w innej postaci są czarne lub jedno oko jest niebieskie. Potrafi zmieniać wygląd, dlatego nikt nie potrafi opisać go dokładnie. Na karku ma dłuższe i gęstsze futro.
Przygotowuje się na stanowisko: Młoda Samica Alfa, Biały Mag
Rasa: Pół anioł, pół demon
Żywioł: lód, ogień, noc
Moce:
~ zmiana w anioła, demona
~ władza nad ogniem
~ władza nad lodem
~ władza nad żywiołem nocy
~ blokada umysłowa
~ bezszelestnie się porusza
~ przyzywanie wilków cieni <KLIK> <KLIK>
~ zmiana w człowieka
~ inne jeszcze nieodkryte
Rodzina: matka zastępcza - Serafina
Historia: Uratowała ją przed obcymi wilkami wadera, której nie pamięta. Obecnie opiekuje się nią Serafina, która uczy ją i wychowuje.
Data dołączenia: 03.06.15r.
Właściciel: Alex R
Inne zdjęcia:
Po przemianie:   <KLIK>   <KLIK>
Jako człowiek:    <KLIK>
Ocena: 0/0

Od Serafiny CD. Taravii

- Wiesz dobrze, że ja również nie przepadam za szczeniakami... - odpowiedziałam
Taravia popatrzyła na mnie znacząco.
- No dobra... wezmę ją, czy jego. - dodałam - Teraz będę musiała cały czas ją/jego niańczyć. 
- Ej, nie będzie tak źle.
- Dobra idę do niej/niego. 

Weszłam do jaskini. "Biała kulka" nadal leżała obok Shikanro na stercie liści. 
- Cześć, "cosiu" - powiedziałam do szczeniaka - Zaraz dowiemy się kim jesteś. 
 Nagle do jaskini wbiegła Taravia. 
- I jak? Polubiliście się już? - uśmiechnęła się
- Tak, właśnie dowiedziałam się, że to wadera i ma mniej więcej 3 miesiące - odpowiedziałam
- Ojej! Naprawdę? W sumie lepsze to niż basior. - odpowiedziała z lekkim sarkazmem 
Już miałam odpowiedzieć jej tym samym, kiedy Shikanro cicho ryknął. Na początku nie wiedziałyśmy o co chodzi, lecz od razu zauważyliśmy, że wadera wbiła woje ząbki w ogon Shikanro.
- Polubiła Cię! - wykrzyknęłyśmy obie 
- Bardzo śmieszne. - odpowiedział tygrys
- Teraz tylko trzeba wymyślić jej jakieś imię. - powiedziała Taravia - Fluffy albo Riza?
- Hmm... Nie, mam lepsze. Cheroke - powiedziałam
mały biały wilk wektor

Taravia? :)

2 czerwca 2015

Nowy basior - Remus!


autor nieznany

Memento mori.

Imię: Remus
Ksywka: Może będzie miał, jeśli mu ktoś wymyśli.
Wiek: 4 lata
Płeć: basior
Charakter: Zazwyczaj jest dosyć poważny i stara się dobrze wykonywać powierzane mu zadania. Prawie nigdy nie żartuje na tematy pracy. Jednakże poza pracą jest naprawdę miłym basiorem. Mimo to, jest bardzo pamiętliwy. Może ukrywać urazy przez długi czas, aż w końcu udaje mu się zemścić. W jego naturze nie leży wybaczanie, no chyba, że jest to bliska mu osoba. Może znieść wszystkie obelgi, jednak nienawidzi gdy ktoś obraża jego rodzinę. 
Wygląd: Wysoki basior o ciemnej sierści i długiej grzywce. Zawsze ma na sobie swoją obrożę, nie odstępuje jej na krok. 
Stanowisko: Zabójca
Specjalizacja: walka wręcz, uniki, wspinanie na drzewa. 
Rasa: Wilk wojny
Żywioły: Ogień, światło
Moce: samozapłon, oślepienie kogoś, może sprawić że w nocy będzie jasno, przyzwanie feniksa, osąd światła (z nieba wystrzeliwuje się promień światła i trafia w danego wilka, a ten, w zależności czy był dobry, czy zły, umiera bądź żyje dalej), strzelanie ognistymi strzałami, może sprawić że woda przemieni się w lawę
Rodzina: siostra - Rakea, siostrzeniec- Neporos
Partnerka: jedna mu się podoba... 
Potomstwo: ---
Historia: Cóż... Urodził się na jednej z pustyń, niedaleko poprzedniego miejsca zamieszkania. Jego matka była samotniczką, dlatego też musieli ciągle wędrować. Kiedy miał 3 miesiące dotarli do hal, a tam znalazły ich inne wilki. Od tej pory byli członkami stada Perthen. Jego siostra jako młoda wadera została matką, on zaś nie interesował się znajdowaniem partnerki. Kiedy narodził się Neporos, on stwierdził, że ma dość takiego życia i opuścił stado. Po dość długiej wędrówce dotarł tutaj i został przyjęty. 
Przedmioty: ---
Data dołączenia: 02.06.2015r.
Właściciel: HorseGirl133

Od Verall'a CD Arisy

- Cześć. - Mruknąłem. 
- Witaj. - Powiedział czarny, wielki basior. 
- Ikuto, możesz się odsunąć?? 
Wilk niechętnie się odsunął. 
- Jestem Verall. 
- Arisa. To Ikuto. - Wskazała na niego łapą. 
- Należycie do tej watahy? - Zapytałem. 
- Ja tak, ale on nie. 
- A mogłabyś mnie oprowadzić? Puki nie ma Zero... - Powiedziałem.
- Kto to? 
- Mój brat... Jest mordercą. Wredny, chamski i ponury. Pewnie znasz go jako Zero Black Fire. - Mruknąłem. 
- Tak tak... Znam go. 
- To gdzie idziemy najpierw? 

Arisa? Krótkie, ale jest ^^

Od Arisy

Leżałam właśnie wśród trawy na wzgórzach z lekko przymkniętymi oczami. Słońce przyjemnie grzało w plecy, a owady brzęczały wokół moich uszu. Gdzieś obok przebiegł zając, jednakże nie chciałam go gonić. Było zdecydowanie zbyt gorąco... Poczułam dziwny chłód wokół głowy i powoli otworzyłam jedno oko. Nade mną stał już Ikuto.
- Co Ci? - spytał bez ogródek. 
- Gorącoooo... - mruknęłam, podnosząc się.
- I dlatego siedzisz w pełnym słońcu, tak? 
Rozejrzałam się. Niedaleko mnie było duże drzewo, idealne na schronienie przed promieniami słonecznymi. Podreptałam tam i usiadłam w cieniu.
- Od razu lepiej... - wymamrotałam.
W tym samym momencie usłyszałam cichy chichot zza drzewa. Poszłam tam i zauważyłam basiora, o morskim kolorze sierści. Momentalnie skuliłam ogon i starałam się wycofać, jednakże Ikuto stanął tuż za mną, przez co na niego wpadłam. 
- Co tym razem? - warknął cicho. 
- Nic, nic - już chciałam odejść, kiedy ów basior przybliżył się do nas.

Verall, możesz?

Od Verall'a

Po mojej wielkiej podróży, po poznaniu alf, postanowiłem iść spać. Na razie mieszkam z moim bratem, ale mam zamiar zamieszkać sam. Rankiem Taravia przyszła aby powiedzieć nam o wilku którego trzeba zabić. Zero był zniesmaczony spotkaniem z waderą, więc unikał jej wzroku. Przewróciłem oczami i posłusznie pobiegliśmy wykonać zadanie. Nie było najmniejszych problemów. Po południu rozeszliśmy się, a ja tajemnie uciekłem na leśną polanę. Zza pleców wyjąłem swój miecz i zacząłem trenować. Gdy się zmęczyłem zauważyłem za sobą sylwetkę wilka. Zmierzyłem go tajemniczym wzrokiem i podszedłem bliżej, lecz ten zaczął uciekać. Ruszyłem za nim w pogoń, a ten schował się gdzieś i z zaskoczenia na mnie wskoczył. 
- Kim jesteś?! - Warknąłem. 
- Kimś....Należysz do tutejszej watahy? 
- Tak. Do Watahy Smoczego Ostrza. - Mruknąłem. 
Wilk mnie puścił a ja szybko i niepewnie wstałem.
- Jestem Verall. - Uśmiechnąłem się. 

Ktosiu? xD

1 czerwca 2015

A najwięcej opowiadań w tym miesiącu napisał...

Zero Black Fire! (7 opowiadań)

Gratuluję! Na Twoje konto wpływa 500 L!

Wynik znacznie mniejszy niż w kwietniu, ale cóż... 
Tak naprawdę najwięcej opowiadań napisałam ja, Taravia (9 opowiadań), ale nie chciałam nagradzać siebie, bo byłoby to bez sensu. Dlatego też za zwycięzcę uważam Zero ;)

PS(1). Jak przy każdej okazji, proszę o większą aktywność! 
PS(2). Właśnie pracuję nad tym, aby pod etykietą "Odeszli" znajdywały się tylko formularze wilków, które już nie należą do watahy. Nie będzie to odpychało przyszłych członków, a opowiadania znajdziecie, wyszukując frazę w nowej opcji "WYSZUKAJ". :D

Od Taravii CD. Serafiny

Zmarszczyłam brwi. Pewne było, że nie goniły jej z kaprysu. 
To byłoby za proste...
- Co zrobimy z tym szczeniakiem? - zapytałam 
- Nie wiem... Przecież nie możemy go porzucić, sam nie przeżyje nawet nocy.
Skinęłam łbem. 
- To oczywiste. Problem w tym, że żaden wilk nie przygarnie szczeniaka ot, tak. Chyba, że Ty to zrobisz. 
Wadera wybałuszyła oczy, stając w miejscu. Zmierzyła mnie wzrokiem, i uniosła brwi.
- Co proszę?
- O co Ci chodzi? - westchnęłam i przyśpieszyłam, przez co wadera znów ruszyła - Przecież obie wiemy, że to ty jesteś tą rozważniejszą. Ja szczeniaka nie przygarnę, bo...
- Bo?
- Bo nie. Nie lubię szczeniaków. Jak na razie możesz zaopiekować się tym małym, kudłatym "czymś".
- "Kudłate coś"? Taravia, siostrzyczko, nie masz serca, czy jak? - zapytała, oczywiście z nutką sarkazmu
- Możliwe. - wyszczerzyłam zęby w uśmiechu - Ale, wracając do tematu, zaopiekuj się tym. Mogę Ci pomóc, jakoś tam... Jak się usamodzielni, albo znajdziemy mu dom, oddamy to. 
- Nie mów na tego szczeniaka per "to". - oburzyła się lekko 
- Dobrze. A teraz przyśpieszmy, w jaskini zastanowimy się co zrobić z tym... Wil... Szczenia... No, z młodym. 
- Lub młodą. - poprawiła mnie, a ja przewróciłam oczami
- Tak, tak, młodą. 
Szłyśmy przez polną ścieżkę, która prowadziła idealnie do Centrum Watahy. Kiedy tam doszłyśmy, skierowałyśmy się kolejno do jaskiń, a później do tej "głównej", naszej. Shikanro przybrał postać tygrysa i położył szczeniaka na środku, gdzie była sterta liści. Nawet nie wiem skąd ona się tam wzięła... 
- To co z nim, nią, czy jak tam wolisz, zrobimy? - zapytałam, przyglądając się szczenięciu.
Niewinna, biała kuleczka leżała przede mną. Nigdy nie przepadałam za szczeniakami, ale nie zrobiłabym temu krzywdy. Pazurki wielkości ziarenka piasku, "puch" zamiast sierści... Oczy za to wielkie, ukryte za bialutką powieką. Uśmiechnęłam się w duchu.
- Nie możemy tego zostawić, zdecydowanie... 

Serafia? Siostrzyczko? ^^

Drugi morderca, brat Zero - Verall!


http://zulei1010.deviantart.com

Przebaczenie jest dwukierunkową drogą, bo ilekroć przebaczamy komuś, przebaczamy również samemu sobie.

Imię: Verall (Czyt. Weral) 
Ksywka: Ver, Verio...
Wiek: 3 lata i 5 miesięcy
Płeć: basior 
Charakter: Verall... Odważny, lojalny i przyjacielski. Wesoły, szybki i zwinny. Lubi samotność, jego jedynego przyjaciela. Wierny, wytrwały, energiczny. Nic nie ma po bracie. Jest jego przeciwieństwem! Pamiętliwy, kłótliwy, no i może CZASEM trochę natarczywy. 
Wygląd: Hmm...Wysoki, chudy wilk. Z maścią będzie trudniej, ponieważ jest mieszanką zieleni i błękitu, co można powiedzieć że daje "Morski" kolor. xD 
Stanowisko: Zabójca
Specjalizacja: Ciche atakowanie, walka mieczem, długo dystansowe biegi. 
Rasa: Wilk metalu 
Żywioły: Metal, nekromancja, czas. 
Moce: Teleportacja, wskrzeszanie, zatrzymywanie czasu, przepowiadanie przyszłości , strzelanie z łuku metalowymi strzałami.
Rodzina: Tu, ma tylko brata Zero Black Fire. 
Partnerka: Szuka? A może nie? Zobaczymy...
Potomstwo: ...
Historia: Urodziłem się w niewielkiej jaskini, rok po narodzeniu mojego brata, Zero. Rodzice wiecznie się kłócili, a brata nie było bo uciekł pewnego dnia. Nie mogłem wytrzymać tych kłótni, więc także uciekłem. Wiele lat podróżowałem szukając brata, aż znalazłem go tu.
Przedmioty: --- 
Data dołączenia: 01.06.2015r.
Właściciel: Shairenn

Od Taravii CD. Destiny

Wadera rzuciła się na mnie. Zapewne mnie nie znała, lecz ja wiedziałam, kim ona jest. Walczyłam, jednocześnie nie chcąc zrobić jej krzywdy, co, mimo wszystko, było bardzo trudne. 
Kiedy słońce powoli zaczęło wynurzać się zza horyzontu, siła wadery słabła. Kiedy promienie słońca oświetliły jej ciemną sierść, ta upadła na ziemię. Zziajana, podbiegłam do niej. Zaczęłam się jej przyglądać, ciężko dysząc. Walczyłyśmy długo, a ja naprawdę nie chciałam jej zranić. Widać było, że to nie ona mnie atakowała - coś nią zawładnęło, jeśli można by tak rzec. Zmarszczyłam brwi, widząc jej oczy. Wyblakły, zmatowiały, stały się takie... inne. Odkaszlnęłam, a z mojego pyska wydobyła się flegma wymieszana z krwią. Spojrzałam na swoje łapy, całe we krwi. Na grzbiecie również czułam ciepłą ciecz. Nieźle mnie poharatała... 
Schyliłam się i chwyciłam, kłami, skórę na karku wadery. Podniosłam ją, po czym zarzuciłam Destiny na plecy. 
Kuśtykając, doczłapałam do jaskini medyków. 
W środku zastałam Seven, która, zaniepokojona, podbiegła do mnie. Otworzyła pysk, aby coś powiedzieć, lecz nie zdążyła.
- Już tłumaczę. - poprzedziłam jej słowa - To Destiny, zaatakowała mnie, lecz nie mi ją sądzić. Opatrz jej rany, swoimi zajmę się ja. 
- Dobrze, ale... Może jednak pomogę Ci z Twoimi ranami? - zmierzyła mnie wzrokiem
- To tylko tak wygląda, czuję się dobrze. - wymusiłam lekki uśmiech - Byłabym wdzięczna, gdybyś dała mi znać, kiedy już wydobrzeje. 
Wadera skinęła łbem, ja ten gest odwzajemniłam. Wyszłam z jaskini i udałam się do lasu. Odwiedzę ją później, kiedy obmyję rany w jakimś źródełku.

Destiny?

Od Zero Black Fire CD. Taravii

Wcale nie miałem powodu do płaczu. Taravia taka jest, i zawsze będzie. Mógłbym ją zaatakować, bo szanse na wygraną były by równe... Ale nie zrobię tego, bo mnie wyrzuci. Znalazłem się na wieeelkiej polanie. Zauważyłem, że dwa wilki powoli do siebie podchodzą i walczą... Mieczami?! Szybko wyskoczyłem z ukrycia. Przypatrzyłem się jednemu, a drugi prawie rozciął mi szyję. 
- Ty do mnie patałachu?! - Krzyknąłem i rzuciłem się na niego. Piszczał z bólu. Ja cieszyłem się jego śmiercią. Gdy podszedłem do drugiego... Miałem minę jakbym zobaczył umarlaka. 
- Verall?! - Powiedziałem. 
- Zero? 
Cieszyłem się jak nigdy wcześniej. 
- Gdzie Ty byłeś przez te wszystkie lata? - Zapytałem. 
- Tu i tam... Ale teraz możesz podróżować ze mną! 
- Ale ja należę do watahy. - Mruknąłem. 
- A czy mogę spotkać się z alfą? Może też dołączę? 
Przytaknąłem mu. Po drodze do jaskini alf napotkaliśmy.....

Ktosiu? 

Od Serafiny

- Hej Taravia, może miałabyś ochotę pójść ze mną na krótki spacer? Chciałabym omówić z tobą kilka spraw.
- Jasne, bardzo chętnie - odpowiedziała 
Zmierzałyśmy w stronę Wodospadu Dimrill. Taravia szła obok mnie - rozmawiałyśmy. Kątem oka dostrzegłam Shikanro. Leciał za nami. Było południe - słońce prażyło, nie było ani jednej chmurki na niebie. Obie nie mogłyśmy się doczekać kiedy dotrzemy na miejsce. Nagle usłyszałyśmy  głośne szczekanie dochodzące od strony rzeki. 
- Obce wilki! - krzyknęła Taravia - Szybko, musimy to sprawdzić!
Biegłyśmy ile sił w łapach. Gdy dotarłyśmy nad rzekę, zobaczyłyśmy obce wilki (było ich 6) goniące za waderą. Trzymała coś w pysku. Nie wiedziałyśmy co robić, przecież wadera stała na drugim brzegu. Nie chciałyśmy wskoczyć do rzeki, bo wiedziałyśmy jak jest niebezpieczna. Już miałyśmy użyć magii, gdy nagle wadera skoczyła. Obce wilki wycofały się - pewnie nie chciały ryzykować życia. Prąd rzeki był silny, wadera ledwo dopłynęła do brzegu. Wypuściła z pyska białą kulkę - to było szczenię. Popatrzyłyśmy na nie, lecz gdy podniosłyśmy głowy wadera zniknęła...

Wracałyśmy do watahy zdenerwowane. Shikanro leciał nad nami i wiózł szczenię. 
- Kim były te wilki? - zapytałam
- Nie mam pojęcia. Nie widziałam ich wcześniej - odpowiedziała Taravia
- Rzadko ktoś się zapuszcza w te rejony, a poza tym skąd wiedziały, że tu jest jakaś wataha?
- Trzeba uważać. Te wilki musiały mieć jakiś powód, żeby ścigać tę waderę i coś czuję, że jeszcze tu wrócą. 


Taravia?



Większość obrazków i zdjęć umieszczonych na blogu nie jest naszego autorstwa.

Proszę o nie kopiowanie treści z bloga w celach własnych bez wiedzy administratorki.

Szablon wykonała Fragonia dla bloga
Sisters of The Template